Stiga kosi bez drutów w trawniku i wyśle ci powiadomienie jak skończy
Roboty koszące zdążyły już zadomowić się w wielu ogrodach. Wciąż jednak pozostaje duża grupa sceptyków, których rycie ogródka aby położyć druciane ograniczniki skutecznie od zakupu odstrasza. A co jeżeli, wcale nie trzeba niszczyć trawnika?
Nie ma dziś aspektu życia, w który producenci nie próbowaliby wepchnąć jakichś rozwiązań, które można by określić mianem „AI” lub chociaż „wspomagane AI”. Sztuczna inteligencja, choć wielu podkreśla, że nie jest to najbardziej precyzyjny termin, bowiem z prawdziwą sztuczną inteligencją ma to jeszcze niedużo wspólnego, jest wtłaczana gdzie się tylko da, a już na pewno do prospektów marketingowych. Tak, zdecydowanie to marketingowcy najbardziej pokochali AI. Ale czasem, „produkt z AI” faktycznie może mieć przed sobą niezłą karierę. Czy tak będzie z nową serią kosiarek Stiga Vista?
Jeszcze kosiarka, czy już pełnoprawny robot?
Właśnie, zgodnie z definicją z Encyklopedii PWN „cybernetyczna (sterowana) maszyna lokomocyjno-manipulacyjna przeznaczona do wspomagania lub realizacji czynności energetyczno-ruchowych, sensualnych i intelektualnych człowieka”, warto dodać, że jeżeli mowa o robocie, to część zadań jest zwykle wykonywana w sposób automatyczny z pewną autonomią co do podejmowania działań, w przypadku gdy wystąpi problem. Patrząc na dotychczasowe kosiarki, czy też roboty koszące, jak były określane aby odróżnić je od klasycznych kosiarek do trawy, które do poprawnego działania wymagały wkopywania ograniczników, to Vista faktycznie jest sporym krokiem na przód w ofercie Stigi i znacznie lepiej legitymizuje użycia określenia robot.

Stiga Vista – GNSS i RTK w kosiarce?!
Coś, co jeszcze kilka lat temu kosztowało majątek… A nie, systemy GNSS-RTK wciąż kosztują niemało, zwłaszcza jeżeli oprócz pokazywania pozycji mają zapewnić dokładność i realizację wyznaczonych projektów. Nie mniej, taki właśnie system, trafił do kosiarek Stiga Vista, jako podstawa określania pozycji urządzenia w terenie. Zatem jak to wpłynęło na cenę? Najmniejszy model A6V, który dedykowany jest do trawników o powierzchni do 600m2 to wydatek rzędu 4396 zł brutto, zaś najbardziej wydajny i przeznaczony do największych powierzchni (do 14000m2) A140V to koszt 30796 zł, pomiędzy nimi jest jeszcze 6 modeli do wyboru. Patrząc wstecz, model G3600, do pracy na około 3600m2 kosztuje (tam gdzie jeszcze jest dostępny) około 4,5-4,8 tys zł, najbliższy mu odpowiednik serii Vista to A25v (do 2500m2) jest wyceniony na 11 tys zł. W przypadku mniejszego modelu A10V vs starszy G1200 to 1,8-2 tys zł vs 6 tys zł. A zatem przeciętnie jest niemal dwa razy drożej, za urządzenie podobnej wydajności, oczywiście w obrębie produktów Stigi. Przy czym seria Vista właśnie wjechała do oficjalnej dystrybucji, wypychając ze sklepu internetowego swoich poprzedników. Czy zatem warto?

Drożej ale lepiej?
Lepiej, o ile w odniesieniu do koszenia definiujemy lepiej jako prościej. Prościej przede wszystkim, jeżeli chodzi o przygotowanie kosiarki do pracy. Kosiarki i ogrodu, bowiem to co ma być kartą przetargową modeli z rodziny Vista, to brak ingerencji w trawnik, w postaci rozstawiania ograniczników, a to dzięki wspomnianej nawigacji GNSS-RTK, co było już obecne pod nazwą AGS – Active Guidance System, oraz kamerze „Vista”, od której nowa seria wzięła nazwę. Kamera ma za zadanie wspomagać nawigowanie robota w ogrodzie, bowiem jak już było powiedziane na wstępie, jest to „kamera z AI”. W tym przypadku, algorytm ma za zadanie rozpoznawać obiekty i decydować, czy to na co kieruje się kosiarka, to faktycznie ciąg dalszy trawnika, czy też może jakaś przeszkoda, lub rośliny niekoniecznie przeznaczone przez nas do pielęgnacji ostrzami. Co więcej, seria Vista nie wymaga również instalacji stacji bazowych, oczywiście mowa tutaj o sygnale, nie bazie do ładowania.

W przypadku chęci ustawienia strefy, zamiast rozciągać drut w trawie, wystarczy skorzystać z aplikacji i ustawić je w sposób wirtualny. Najmniejszy wariant: od A6V do A15V obsłużą ich maksymalnie 20, średnie i duże do 30. Oprócz stref koszenia, gdzie definiowany jest sposób pracy i harmonogram, można także oznaczyć wykluczenia – do 50 stref (już w modelu A8V) oraz przeszkody. Ponad to, roboty zapamiętują miejsca, w których sygnał GNSS jest słabszy w określonych porach dnia i samodzielnie tworzą poprawki, aby przy spodziewanym spadku dokładności unikać pracy w tych miejscach i porach dnia.
Gdzie jest haczyk?
To naturalne pytanie, w przypadku gdy nadchodzi nowa generacja, która ma być rewolucyjna względem poprzedników. Zwłaszcza, gdy producent decyduje się aby całą gamę swoich urządzeń zastąpić nowym typem. Cóż, w pierwszej kolejności zaporowa może okazać się cena, bowiem modele linii Vista, faktycznie podrożały dość znacząco i nie ma co tego ukrywać. Na rynku znajdziemy podobne roboty koszące, także wyposażone w kamery oraz nawigowanie po sygnale GNSS (często ze stacją bazową, jak w poprzedniej serii Stiga), w niższych cenach ale Stiga podkreśla, że ich produkt został opracowany i jest produkowany w Europie, konkretnie we Włoszech i klient może liczyć na lokalny serwis i pełne wsparcie produktu. Dodatkowo, licencja na łączność oraz zarządzanie robotem w Stiga Go, to 10 lat.
Kolejne „ale” może pojawić się w przypadku przygotowania kosiarki do pracy, bo o ile podłączenie bazy ładującej oraz zalogowanie się do aplikacji trudne nie jest i robot zacznie kosić po ustawieniu prostego kształtu strefy roboczej, to zaprojektowanie wszystkich wykluczeń, przejść oraz harmonogramu, może zająć trochę czasu. Użytkownicy aplikacji zauważają, że konieczne jest łączenie się z urządzeniem a to bywa problematyczne z uwagi na stabilność. Wkopanie drutów, może było problematyczne, jednak każdy sobie z tym radził i wiadomo było, gdzie robot nie pojedzie. W przypadku Visty, trzeba będzie przysiąść z telefonem.
Kolejnym problemem, mogą okazać się pewne niedociągnięcia w koszeniu wynikające np. z tego, że system wizyjny rozpoznał omyłkowo np. cień jako przeszkodę lub w trakcie koszenia, na trawniku siedział chociażby ptak, co wymusiło zboczenie z kursu. Naturalnie gdy robot będzie wykonywał przejazd powrotny, problem nie powróci, jednak część użytkowników uważa to za niesatysfakcjonujące, gdy po wykonaniu części pracy w danej strefie zostają nieskoszone wyspy.



Opublikuj komentarz