Teleskop, w którym na wszystko patrzysz z góry – Sennebogen 360G
Na rynku nie brakuje różnorakich propozycji jeżeli chodzi o ładowarki teleskopowe. Większość z nich, oferuje podobne parametry i funkcje, a wszystko zależy od zasobności portfela. Są jednak i takie, które wyłamują się ze schematów. Przykładem takich maszyn jest seria Multiline od Sennebogena, która doczekała się kolejnego modelu – 360G.
Oficjalna premiera nowego modelu serii G, miała miejsce podczas zeszłorocznych targów Bauma w Monachium, w tym roku na targach IFAT 2026, również w Monachium, zaprezentowany został odświeżony wariant.
Seria G po liftingu
Najbardziej istotni zmianą, jaka została wprowadzona w nowej odsłonie 360G to dodanie możliwości sterowania jazdą przy pomocy dżojstika. Od teraz teleskopem od Sennebogena będzie można sterować w trzech konfiguracjach: dżojstik lub kierownica, sama kierownica lub wyłącznie dżojstikiem, wówczas kierownica w ogóle nie jest instalowana.

Dodatkowy lewy podłokietnik z wbudowanym dżojstikiem jest składany aby ułatwić wsiadanie i wysiadanie. To unikalne rozwiązanie w tej klasie maszyn, aczkolwiek dobrze znane operatorom chociażby maszyn serii 800. Poza tym, producent przygotował szereg drobniejszych ulepszeń jak chociażby: nowy fotel z lepszym podparciem odcinka lędźwiowego, system wizyjny z funkcją rozpoznawania ludzi, dodatkowe języki w monitorze, oraz zmienioną konstrukcją wysięgnika, która ma być jeszcze wytrzymalsza niż w poprzedniku.
Cały czas z Cumminsem
Napęd modelu 360G stanowi czterocylindrowy silnik Cummins B4,5 l o mocy 167 KM i 763 Nm wyposażony w DOC, DPF oraz SCR ale bez zaworu EGR. Do wyboru są trzy konfiguracje napędu, co przekłada się na maksymalną prędkość jazdy, odpowiednio: 20,30 oraz 40 km/h. Dostępność, oczywiście w zależności od lokalnych przepisów. Tylny most można wybrać z opcją blokady 100%, amortyzacją i tam też znajduje się czujnik przeciążenia, podobnie jak w wielu maszynach w segmencie. W opcji znajdziemy także tempomat, bieg pełzający (w każdym wariancie prędkości max) oraz limiter prędkości.
Układ hydrauliczny i opcje
Podstawą układu hydraulicznego jest pompa wielotłoczkowa o zmiennym wydatku, jej maksymalny wydatek to 200 l/min a ciśnienie pracy 310 bar, przy czym na złączach hydrauliki zewnętrznej dostępne jest aż 180 l/min. Ładowarka waży 12,5 t gotowa do pracy, natomiast jej udźwig maksymalny to 6 ton w pełnym zakresie (na schowanym teleskopie) – od gruntu do maksymalnej wysokości, zaś na wysięgu maksymalnym (8,5 m) to 2,2 tony. Wszystko to, plus kinematyka typu Z jak w typowej ładowarce przegubowej, ma sprawdzić, że 360G ma zachęcić nie tylko klientów szukających teleskopa, ale także spróbować wyrwać parę kontraktów na wspomniane ładowarki przegubowe, czy sprawdzić się w roli nośnika narzędzi. Sennebogen zaczął mocno stawiać na rozwój przygotowania maszyny do pracy z różnymi osprzętami, także wymagającymi wielu sekcji hydrauliki czy podłączenia elektrycznego.

Lista wyposażenia dodatkowego jest naprawdę bogata, począwszy od możliwość dołożenia do maszyny różnych zaczepów wedle potrzeb oraz naturalnie pneumatyki, szyb kuloodpornych do pracy na złomowiskach czy krat stalowych, aktywnej filtracji powietrza w kabinie (do klasy 5), , centralnego smarowania, amortyzacji wysięgnika, trzech sekcji hydrauliki z przodu oraz jednej z tyłu. Jeżeli chodzi o szybkozłącza, to firma posiada swój typ ramki, ale jeżeli klient chce to może dostać także ramkę innego typu: JCB, Volvo, Manitou lub Kramer.
Nowy partner Sennebogena
Na koniec słów kilka o nowym partnerze, którym została firma Linde specjalizująca się w wózkach widłowych, a która od jakiegoś czasu należy do Weichai poprzez spółki Weichai Power i KION. Tak jak w przypadku Fendta, także w przypadku Linde, zmianie ulegnie kolor oraz nazwa; tym razem ładowarki zyskają kolor czerwony, zaś pod marką Linde będą oferowane jako YH40 oraz YH60. Na początku sprzedaż ruszy w Niemczech oraz Austrii, pozostałe rynki póki co stoją pod znakiem zapytania. Z pewnością Linde to wielka szansa dla ładowarek Sennebogena, które w sieci dystrybucyjnej Fendta nie zrobiły zbyt wielkiej kariery. Kto wie, może ze specami od wózków uda się lepiej?



Opublikuj komentarz